404. IV Bieg o Złote Kierpce 2013. Szczyrk.

19:56

Wolę myśleć, że mnie niena­widzisz, niż mieć świado­mość, 
iż jes­tem dla Ciebie obojętna, po­nieważ myśl,
że zu­pełnie nic do mnie nie czu­jesz, byłaby nie do zniesienia.
Niena­wiść to przy­naj­mniej ja­kieś sil­ne uczucie.


Moscole z masłem czosnkowym, micha surówek, herbata, woda gazowana z cytryną.
Moscol with garlic butter, bowl of salad, tea, sparkling water with lemon.

Robimy podbiegi.

Od czego by tu zacząć?. Może od tego, że dzień wcześniej wędrowałam po górach, pokonując ponad 30 km, a w dzień biegu wstałam niewyspana o 5. Z bolącymi plecami. Nieee, ja nigdzie nie jadę. – Jedziemy!. Nie biegnę, nie chcę. – Biegniesz!. Noto jesteśmy w Szczyrku. Cooo!?. Ja mam wbiec na tą górę!?. Nigdy w życiu. – Ty nie wbiegniesz!?. Ty tam wlecisz. – Ale tutaj startują Mistrzynie Polski… - I co z tego?. Nie mam szans. Biegnij, nie marudź.
Najlepsze było to, że jak zawsze przed biegiem się stresowałam, że nie dam rady, tym razem tak nie było, chociaż okropnie marudziłam.

Ustawiam się. Start. Biegnę razem z najlepszymi. Pierwszy kilometr był po płaskim podłożu, na którym szczerze mówiąc, bardziej się zmęczyłam niż pod górę. Dopiero po kilometrze zaczęło się trudniej. Było ciężko, ale nie myślałam o tym. I tak większość z nas, pokonała tą trasę marszem. Przewyższenie to tylko 763 metry. Były naprawdę przepiękne widoki, ale nie mogłam się na nich skupić. Raz tak zrobiłam, to o mało co, nie wylądowałabym gdzieś tam, ponieważ się potknęłam i bym zleciała. Muzyka grała w uszach, i ja pogrążona w swoich myślach tylko biegłam, lub szybko maszerowałam. Nie myślałam, o tym, że jest ciężko, czy trudno. Tak naprawdę ja się kompletnie nie męczę, nic mnie nie boli, nic mi nie jest. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Dla mnie jedynym problemem jest  ‘piiić!’. Widzę jakieś chorągiewki, ludzi, kubki z wodą w których notabene był okropny izotonik, złapałam tylko łyczk,a aby zwilżyć usta i go wywaliłam. Biegnę ile sił w nogach, ucieszona, że już!? Meta, a tam rozczarowanie. Facet podając mi wodę, krzyczy ‘ Taam, taam!. Biegnij, jesteś piąta!’. Co!?. I od tej pory zaczął się prawdziwy hardcore.

Słońce grzało niemiłosiernie, a ja jedyne o czym marzyłam to była woda. Zaczął się bardzo stromy szlak, wystające kamienie. Nie ma gdzie wyprzedzać. Widzę z boku, że próbuje mnie wyprzedzić kobieta, więc jak tylko mogę, toruję jej drogę. Odbiegam. Po drodze spotkałam swoją rodzinkę, która próbowała tam wejść, ale ostatecznie zrezygnowali, bo doszli do wniosku, że to bez sensu, jak zaraz tam będę na miejscu. Szczyt Skrzycznego + 1257 m. był już coraz bliżej. Wbiegam na polanę. Moja głowa wariuje. Nie daję już razy, ale tylko dlatego, że strasznie pragnęłam wody. Gdzie ta meta!?. Po iluś metrach, widzę organizatora z dzwoneczkiem, który krzyczy, że jeszcze tylko 150 metrów, i w tym samym czasie kogoś, dopingującego jakąś ?tą samą? kobietę. No przecież nie dam się w życiu wyprzedzić!. Żołądek zaczął się skurczać, w głowie zaczęło się kręcić z pragnienia, bluzkę podwinęłam do góry. Lecę ile sił w nogach, w między czasie popychając jakąś kobietę i krzycząc, brzydko, gdzie jest meta, ponieważ te 150 m. ciągnęło się w nieskończoność. Meta!. Szczęście!. Ławka. Dają mi izotonik. Wody, dajcie mi wody!. Nie ma. Masz izotonik. Ale ja ich nie cierpię. Dajcie mi ludzie woooody!. Wody!. Wody!. Wody!. Chłopak widzi, że ledwo wytrzymuję, i krzyczy na cały szczyt, czy ktoś ma wodę. Nikt nie miał^^. Polecał, zaraz mi podał. W między czasie wolałam zjeść zimnego arbuza, którego nie wiem jak wcisnęłam w siebie, ponieważ po bieganiu nigdy nie mogę jeść. Żołądek mam strasznie ściśnięty, ale taka byłam spragniona, a arbuz zimny i w sobie ma tyle wody, że dobry był i on. Pozdrawiam nowego kolegę;).

 Wywiesili wyniki. Podbiegam do nich. 2 miejsce w K1.(a w niej byli sami najlepsi). To jakiś cud. Zjeżdżam kolejką na dół, na którą dali bilet, ale na połowę drogi. Drugą mogłeś zejść, zbiec, co chciałeś, ale ja i tak zjechałam do końca. Były przepiękne widoki. Ogłaszają wyniki…. Zajęłam 3.miejsce w K1. A w  nagrodę co? Dostałam różową koszulkę w reklamówce!. ?!?!?!. Gdzie chociaż jakiś medal, statuetka, dyplom, że rzeczywiście zajęłam to miejsce!?. Nie ma nic. Nic!. Oprócz zdjęcia. Nic nie dali. Fakt, nie biegnie się po nagrody, ale aby chociaż była jakaś pamiątka!. Nie tylko ja byłam zniesmaczona. Pamiątkowego medalu za udział też nie ma, jest tylko plakietka z numerem, a za pakiet startowy oczywiście płaciliśmy. I od kiedy ktoś zajmuje miejsce  w kategorii generalnej i w kategorii wiekowej…?. Dwa na raz?. Z tego co zawsze bywało, jeżeli zająłeś pierwsze miejsce w kategorii generalnej, to wiekowa Cię wykluczała, i przechodziła na kolejną osobę. I to by było na tyle.

Podczas tej trasy, tak spaliłam sobie plecy, że najmniejsze dotknięcie, wywołuje u mnie straszny ból. Niedługo będę chyba murzynką;).

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Gratuluję 3 miejsca a brakiem nagrody się nie przejmuj. Nie nagroda ważna ale to co osiągnęłaś a osiągnęłaś dużo. Fakt fajnie jest mieć pamiątkę ale Ty i tak wiesz które miejsce zdobyłaś :)

    A widoki rzeczywiście przepiękne... Chciałabym być tam z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow,jesteś niesamowita! Uwielbiam czytać Twoje posty i przeglądać zdjęcia, czas ruszyć tyłek z kanapy, wrócić do biegania i przestać użalać się nad tym, że coś tam mnie boli :)
    Gratuluję! To duże osiągnięcie, a złą organizacją i brakiem medali się nie przejmuj, ważne jest to co osiągnęłaś! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. taka kruszynka, a taka silna! podziwiam i gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. podziwiam i gratuluję! jesteś wieelka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne zdjecia! a jedzenie wygląda tak pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję biegu i świetnego wyniku :) Fajnie się czyta opis biegu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Te zdjęcia... ♥
    Słów brak!

    A co do biegu... Nie powiem 'a nie mówiłam'.
    CHOCIAŻ MÓWIŁAM:p

    OdpowiedzUsuń
  8. jakie widoki... cudne ! :) jestem pełna podziwu, z całeg serca gratuluję ! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, gratulacje! A ja mam problem, żeby poruszać się przez kilkadziesiąt minut, bo za gorąco -.-

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedzenie - aż ślinka leci!
    Gratuluje :)!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Łał gratuluję jesteś świetna, nie dość że poszłaś tam zmęczona, niewyspana itp. to taki wynik!
    oj tam nagrodą się nie przejmuj będą inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. omujborze SZCZYRK!!!! Jestem zakochana w górach, a to miejsce uwielbiam, do Wisły niedaleko... ;)

    Mała jesteś wielka! Świetny wynik!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojejku jakie piękne widoki! Tak Ci zazdroszczę :) Przepiękne fotki! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. wow, gratuluję, jesteś niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  15. gratuluję , świetna relacja !! wciąga ;)
    oczywiście ciekawe, pyszne śniadanie i super zdjęcia ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, jesteś świetna! Gratulacje!:) Współczuję spalonych pleców;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny post, genialna Ty, genialne jedzenie i góry. Jestem pełna podziwu i tez bym kiedyś tak chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje:] Ale fakt, mogli dać jakiś puchar/dyplom cokolwiek. Zawsze miła pamiątka:)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

Like us on Facebook

Translate

Follow Us

Flickr Images

Subscribe