440-445. Przyleciałam. 51. Bieg Westerplatte. Trójmiasto.

12:00

O ile nadzieja może być często je­dyną treścią życia, o ty­le jej spełnienie sta­je się cza­sem trudną do zniesienia męką. 

Wróciłam.


51. Bieg Westerplatte miał być moim życiowym sukcesem, a był życiową porażką. Wyprzedzali mnie nawet niepełnosprawni. A ja, stópka za stópką doczłapałam się na metę. Chciałam nawet zrezygnować z biegu, ale jako, że nie miałabym jak wrócić do centrum, to i tak musiałabym pobiec, a z drugiej strony chciałam go przebiec, chociażby dla samej idei. Pomimo tego, trasa zleciała bardzo szybko, a tysiące biegaczy, ubranych różnobarwnie, biegnących przez wznoszące się ronda (nie wiem jak to inaczej nazwać), wyglądało to cudownie.Wzroku nie mogłam oderwać. Kto dowiedział się o moim czasie, załamywał ręce. Ostatni raz ' biegłam ' z 39* gorączką. To wgl. da się biec?. Jak widać da.

Tak, to moje. Ja nie mam limitu za słodzenia.

Wróciłam, wpadłam i pojechałam znowu.


You Might Also Like

26 komentarze

  1. ja czytam wszystko ze szczegółami! powinnaś być dumna, że przebiegłaś mimo gorączki, kontuzji i wszystkiego co chciało Ci uniemożliwić ten bieg! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. jak możesz biegać z tym stanikiem na wierzchu? delikatnie mówiąc "nieestetycznie" to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie biegłam z nim na wierzchu, tylko potem musiałam się rozpiąć, bo było mi gorąco.

      Usuń
  3. Lubie czytać Twoje relacje z biegów. Dziewczyna z prawdziwą pasją. (; No i lubię Twoje obłędne naleśniki!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale jak fantastycznie że wróciłaś! tęskniłysmy :)
    haha, dziadek chciał polatać, wnuczka chciała pobiegać - dobre :D
    mamy nadzieje ze jak najszybciej wrócisz do dawnej formy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pobiegać do Gdańska, doobre :D Z taką gorączką było siedzieć w domu! ;) I tak gratuluję jak dla mnie czas jest niezły, ale wiem, że bardzo szybko biegasz;)
    Kuruj się, oby do niedzieli było wszystko okej. Ja biegnę dychę u nas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat gorączka złapała mnie dopiero w Gdańsku. Też chciałam tą dychę i długo na nią czekałam, no nic. Nie wiadomo czy wgl. pobiegnę w niedzielę, mam nadzieję, że tak...

      Usuń
  6. Ale super, uwielbiam oglądać takie zdjęcia. :)
    pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie z osobami wyżej ! Powinnaś być z siebie dumna że mimo Twojego stanu dałaś radę i miałaś odwagę pobiec :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz ciekawy blog i przynajmniej ja lubię czytać Twoje posty :)
    Dla mnie 10 km to nadal wyczyn, więc naprawdę podziwiam. Zazdroszczę wizyty w Gdańsku, byłam raz i spodobało mi się to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. przy takich przeciwnościach losu, poszło Ci i tak dobrze! chociaż rozumiem, znam to, cały czas wymagasz od siebie więcej i więcej. "taki sobie wynik" już Cię nie satysfakcjonuje, chcesz być mistrzem! no cóż, zdrowiej i znów zacznij wszystkich wyprzedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje fotorelacje są wspaniałe <3

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie też kontuzja :c ale 54 minuty to moim skromnym zdaniem dobry czas!
    Dobrze, że już jesteś, szybkiego powrotu do formy życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Widoki cudowne, jedzenia takie,że aż ślinka cieknie,pysznie i pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uważaj na te kontuzje, może lepiej przystopować trochę ;)
    A tak swoją drogą, to pamiętam Cię, spojrzałam teraz na zdjęcia i kojarzę, jak finiszowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, tydzień odpuszczam, mam nadzieję, że przejdzie.
      Chociaż na końcu trzeba było odrobinkę się postarać pomimo bólu :D.

      Usuń
  14. no więc witaj! i jak dla mnie (dla siebie też powinnaś) jesteś zwyciężczynią pomimo wyniku - biec w takim stanie to jest naprawdę wyczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  15. napiszę tylko jedno - kobieto, wykończysz się! nie myśl póki co o półmaratonie tylko o sobie, bo przecież najważniejsze, żebyś nie zrobiła sobie krzywdy ;/
    wracaj do formy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, będzie i musi być okej, tragedii nie ma ;)

      Usuń
  16. Przebiec maraton po nocy z 40 stopniową gorączką to jest wyczyn. Gratuluję :D Trzymak kciuki za stopę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. uważaj tam na siebie!! nie przemęczaj się zbytnio, sama widzisz jakie są skutki , także zdrowia życzę :*
    gratuluję oczywiście biegu :)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

Like us on Facebook

Translate

Follow Us

Flickr Images

Subscribe